Chciałoby się odliczać dni do urlopu, dni do tego kiedy wyjedziemy na zasłużony odpoczynek ale tak się nie da. Jak można myśleć o słońcu, plaży(górach) i odpoczynku jak pogoda za oknem przypomina bardziej środek jesieni a nie początek lata. Wszystko to jest maksymalnie przygnębiające dlatego nie dziwcie się że dziś nie napisze ani dużo ani zbytnio sensownie. Najlepsze w tym wszystkim jest to że dziś mam wolne bo chciałam zrobić porządki w domu. Nie jestem w najlepszym nastroju nawet na odchudzanie.
Przydałby się jakiś zabieg który postawiłby mnie na nogi. Czy Wy macie jakieś sposoby na to aby nabrać siły w taki dzień? Jakaś dawka witamin w postaci soku owocowego? A może właśnie jakiś zabieg na poprawę humoru? To ostatnie to chyba dla ludzi którzy mają sporo kasy bo ja nie wyobrażam sobie iść do spa tylko z powodu że mam taki kaprys czy kiepski humor spowodowany złą pogodą.
Jednym słowem mam kiepski dzień i nie mam ochoty o niczym pisać. Niby powinnam się cieszyć że dzień wolny, że będę miała całe 3 dni weekendu....ale co to za weekend jak jest 13 stopni i często pada deszcz...Pozdrawiam i życzę lepszej pogody tym którzy dziś zmagają się w pracy z kiepskim humorem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz